Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
365 postów 10716 komentarzy

Tylko prawda

Husky - Prawicowiec,katolik Zoologiczny antykomunista UB-ekom i ich potomkom "wstęp wzbroniony" Rafał Gan-Ganowicz (1932 - 2002) "Nigdy nie zabiłem człowieka. Zabijałem tylko komunistów"

Wyrok śmierci, na Rotmistrzu Witoldzie Pileckim.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

25 maja 1948 r., w więzieniu na Mokotowie w Warszawie, wykonano wyrok śmierci, przez rozstrzelanie, na Rotmistrzu Witoldzie Pileckim.

                          

 

 
                 Ten dzień należy do Rotmistrza Witolda Pileckiego !!!
 
                  Wieczna Chwała Bohaterom!
 
                      
 
 
Mordercy rotmistrza Pileckiego


 
 

Wyrok na Pileckiego i jego współpracowników wydał - wspierany zakłamanymi tezami oskarżycielskimi prokuratora Czesława Łapińskiego o szpiegostwie i zaprzedaniu się obcym mocarstwom - Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie w składzie: ppłk Jan Hryckowian (przewodniczący składu a zarazem szef sądu; przedwojenny absolwent prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim; w czasie wojny AK-owiec odznaczony Krzyżem Walecznych; skazał na śmierć co najmniej 16 żołnierzy niepodległościowego podziemia, orzekał m.in. w pokazowym procesie płk Jana Rzepeckiego, prezesa I Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość,), kpt. Józef Badecki (też przedwojenny prawnik – absolwent Uniwersytetu im. Jana Kazimierza we Lwowie; wydał co najmniej 29 !!!! wyroków śmierci, m.in. na słynnego dowódcę WiN na Lubelszczyźnie, mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zaporę”) i kpt. Stefan Nowacki (ławnik, wzięty do sprawy z warszawskiej jednostki wojskowej). Żaden z nich już dziś nie żyje. Żyje natomiast Ryszard Czarkowski, który protokołował rozprawę. Mimo, iż został później adwokatem, twierdzi, że nic nie pamięta, gdyż po pobycie w czasie wojny w Treblince zachorował na psychozę poobozową.
 
Zaraz po wyroku skład sędziowski w tajnej opinii napisał: „Z uwagi na popełnienie przez skazanych Pileckiego i Płużańskiego najcięższych zbrodni zdrady stanu i Narodu, pełną świadomość działania na szkodę Państwa i w interesie obcego imperializmu, któremu całkowicie się zaprzedali(...) skład sądzący uważa, że ci obaj na ułaskawienie nie zasługują”.
 
                                    
 
 
 
Hryckowian już wcześniej był zaangażowany w sprawę. 13 listopada 1947 r., na posiedzeniu niejawnym, stołeczny WSR pod jego przewodnictwem (z udziałem kpt. Tadeusza Przesmyckiego i kpt. Jerzego Biedrzyckiego) postanowił, na wniosek Naczelnej Prokuratury Wojskowej, przedłużyć zatrzymanym tymczasowy areszt „albowiem wobec zawiłości sprawy i konieczności jej wyczerpującego wyjaśnienia zachodzi potrzeba ustalenia dla sprawy istotnych okoliczności”.
 
PROCES STALINOWCA TRWAŁ PONAD ROK

Proces Czesława Łapińskiego, oskarżonego przez Instytut Pamięci Narodowej o podżeganie do mordu sądowego na bohaterze Polski Podziemnej odbywał się przed Wojskowym Sądem Okręgowym w Warszawie. 15 marca 1948 r. ten stalinowski prokurator bezprawnie żądał kary śmierci wobec Pileckiego i trzech jego współpracowników – Tadeusza Płużańskiego, Makarego Sieradzkiego i Marii Szelągowskiej. W wolnej Polsce groziło mu dożywocie. Jeśli emerytowany ppłk Czesław Łapiński zostałby skazany, byłby to pierwszy przypadek, kiedy w III RP wymierzono sprawiedliwość prokuratorowi, będącemu na usługach komunistycznego systemu bezprawia.

Tak się jednak nie stało, gdyż proces zawieszono ze względu na chorobę oskarżonego, który wkrótce zmarł. Podczas rozpraw wyszły jednak na jaw nieznane dotąd fakty, rzucające nowe światło na motywy działania członków grupy niezłomnego rotmistrza, przebieg śledztwa na UB, męczeńską śmierć Witolda Pileckiego, a także losy jego towarzyszy niedoli.

 
 
STRZAŁ W TYŁ GŁOWY

- To był jedyny przypadek w mojej karierze [prokuratorowi IPN Mońko powiedział, że w żadnej tego typu sprawie nie brał udziału - TMP]. Zastępowałem Grabickiego, który takimi sprawami zajmował się rutynowo [asystował m. in. przy egzekucji mjr Hieronima Dekutowskiego „Zapory” – TMP], ale akurat, wyjątkowo, wyjechał. Wcześniej wypełniałem tylko gotowe blankiety i podpisywałem się. Dane uczestniczących w egzekucji sprawdzałem na podstawie okazanych mi legitymacji. 25 maja 1948 r., między godz. 21 i 21.30 do mojego gabinetu zgłosiło się czterech panów, dwóch w mundurach wojskowych, dwóch po cywilnemu. Byli z bezpieki. Na polecenie prokuratora [mowa o wspomnianym już wiceprokuratorze NPW dla spraw szczególnych Stanisławie Cypryszewskim; był też przy rozstrzelaniu Dekutowskiego – TMP] rozkazałem doprowadzenie Pileckiego na miejsce straceń. To był mały, oddzielnie stojący budynek za X pawilonem, którym rządził MBP, a oficerowie służby więziennej nie mieli tam wstępu. Widziałem, jak prowadzili Pileckiego pod ręce, a on poprosił ich, żeby go puścili, bo chce iść sam. Weszli do środka, ja zostałem na zewnątrz. Słyszałem jeden strzał. Więźniów politycznych rozstrzeliwano, pospolitych wieszano [były wyjątki, komuniści powiesili np. gen. Fieldorfa, aby go upokorzyć – TMP]. Pluton egzekucyjny to był jeden funkcjonariusz UB [etatowy morderca starszy sierżant Piotr Śmietański, sądząc z podpisów na protokołach wykonania KS ledwo piśmienny – TMP]. Lekarz w wojskowym mundurze wszedł do budynku i stwierdził zgon. Przed wykonaniem wyroku z Pileckim rozmawiał ksiądz Martusiewicz.
 
ps.
W 2006 r. – pomijając niezrozumiały sprzeciw niektórych członków kapituły orderowej, w tym także z kacetową przeszłością – prezydent RP prof. Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie rtm. Witolda Pileckiego /i gen. Augusta Emila Fieldorfa/ Orderem Orła Białego, najwyższym odznaczeniem Rzeczypospolitej, w uznaniu jego zasług w wiernej, niezłomnej i „usque ad finem” służbie Polsce Niepodległej.
Szczęśliwie w kilkunastu szkołach może pamiętać o nim, jako swoim patronie, nowe pokolenie Polaków okutych w powiciu, ale zrodzonych w wolności i dla wolności. Od ponad roku, co najmniej, u władz Warszawy złożony jest wniosek o nadanie miejscu, dotychczas nazywanemu placem Defilad, imienia rtm. Witolda Pileckiego. Konkurentem do nazwy jest też genialny kompozytor Fryderyk Chopin. Nie umniejszając nic wielkiemu artyście wydaje się że teren obciążony tak złowróżbnym ideologicznie wianem może być historycznie skontrowany przez pamięć o człowieku który walce z totalitaryzmem narodowego socjalizmu i internacjonalnego komunizmu poświęcił wszystko, łącznie z życiem. Byłby to akt dziejowej sprawiedliwości, ale być może sukces odniesie niewygasły duch czasu „błędów i wypaczeń”.
 
http://www.naszdziennik.pl/mysl/11540,spokoj-mordercow.html
http://zawszepolska.eu/rtm-witold-pilecki/
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Hryckowian
http://www.fronda.pl/a/mordercy-rotmistrza-pileckiego,20068.html
 
 
 

 

KOMENTARZE

  • Wieczna cześć i chwała jego Pamięci!
    Nieśmiertelnym staje się przez godne życie.

    https://pbs.twimg.com/media/DApjxDEXUAAoVJ2.jpg

    https://pbs.twimg.com/media/DAnm9xxXUAEnU1w.jpg

    https://pbs.twimg.com/media/DApiyH9XYAAEg22.jpg
  • Święty Pilecki formalnie był oskarżony o spiegowstwo na rzecz gen Andersa
    który cieszył się życzliwością i uznaniem oraz zaufaniem Berii i Stalina, o które dbał do końca życia. Anders otrzymal od Stalina konia wierzchowego i już wcześniej na łubiance zyskał uznanie (podobnie jak Żymierski) oskarżeniami o zamordowanie jeńców niemieckich w czasie I wojny światowej (przeszkadzali w odwrocie jego oddziału carskich dragonów) i oskarżeniami o śmierć świadka malwersacji przy sprzedaży koni wojskowych w WP w okresie międzywojennym (którą wb rew opiniom iznano za samobójstwo tego świadka. Dzięki opiniom z łib ianki uniknął Katynia. W okresie organizacji i formowania Korpusu w ZSRR zaufanioe Berii i Stalina do gen. Andersa pogłębiało się jego wystąpieniami np wcielania do Korpusu dezertera z Armii Czerwonej pochodzenia żydowskiego (polski rozstrzelany by został przez NKWD bez specjalnych ceregieli), skazaniem przez sąd wojskowy przy życzliwym komentowaniu przez gen Andersa kilkudziesięciu żołnierzy znanych z patriotyzmi, altruizmu i koleżeńskości (w tym młodocianego syna policjanta , który uniknął zbrodni katyńskiej ) na kary śmierci za bardzo drobne przestępstwa i ich wykonanie na drodze do kołchozu w Kazachstanie (zwłoki pogrzebano pod koleinami , które wyrównano). Sprawa jako szczególnie haniebna dotarła do Rządu RP w Londynie i powołana została specjalna komisja ale wszystko uznano za efekt umiłowania przez gen Andersa dyscypliny i blichtru wojskowego oraz osobowości prokuratora a nie starań o uznanie przez Berię i Stalina braterstwa duchowego z Andersem.
    Gen Anders wyprzedzał oczekiwania Berii i Stalina w swej fgłównej roli stalinowskiego Mojżesza dla kandydatów na palestyńskich nowohebrajczyków, których zbiorowe dezercje (początkowo do walki z angielskimi imperialistami) po przeszkoleniu i uzbrojeniu chronił rozkazami wygłaszając sentencje o religijnym nie tylko żydowskim ale i chrześcijańskim obowiązku walki o państwo żydowskie zgodnej z polską racją stanu. Podejmował decyzje polityczne bez konsultacji i wbrew innym polskim generałom i politykom demonstrując "apolityczność" i fascynację blichtgrem wojskowym oraz banałami o walce o Kraków, Gdańsk, Poznań, Wilno i Lwów a także przeciw kłamstwom sowieckiej propagandy o sprzyjaniu Niemcom mając poparcie wpływowych sjonistów we wszystkich wywiadach, dowództwach i sferach kulturalnych i finanasowych aliantów i ZSRR a także w Rządzie RP w Londynie.
    Zarzuty zbrodni wojennych i ludobójstwa wobec Wodza Naczelnego gen Bora Komorowskiego jako dowódcy powstania warszawskiego wyartykułował w liście do ppłk. Dorotycza ps "Hańcza", który w angielskiej bazie we Włoszech dysponował 12 milionami $ wymolestowanymi od prez USA Rosevelta na pomoc dla AK. Gdy się okazało , że wbrew rozkazom gen Andersa ppłk Hańcvza przekazał qwiększość pozostałych po likwidacji AK funduszy na teren Niemiec kontrolowany przez dyw. gen. Maczka as ostatnie ponad 1 milion $ ukrył przed gen Andersem w klasztorze (nieskutecznie z powodu "wtyki") został przez służby gen Andersa oskarżony o zakazane kontakty reżim,em warszawski i aresztowany do wyjaśnienia, którym było znalezienie go jako samobójcy. Specjalna Komisja powołana przez Rząd w Londynie przybyła dopiero 8 miesięcy później i nie mogła już nic innego stwierdzić.
    Gen Anders nie bąknął nic w obronie ś. Witolda Pileckioego lecz wystąpił do dowództwa alianckiego przeciw perzekazaniu do ZSRR jeńców Dywizji Galicyjskiej SS a w 1965r nadal Krzyż Virtuti Militari jej dowódcy jako byłemu polskiemu żołnierzowi z 1939r.
    Za przechwycony w klasztorze ponad milion dolarów zakupione zostały nieruchomości s Palestynie (prawdopodobnie od Palestyńczyków czyli w ramach akcji "Gijuis") Hiszpanii, Włoszech i Francji oraz otwarte przedsiębiorstwa zaufanych. Przedsiębiorstwa szybko plajtowały ale nieruchomości drożały umożliwiając protektorat gen Andersa nad niektórymi gimnazjami polskimi i Kulturą Giedroycia.
    Jest nieprawdopodobne by gen Anders intertesował sie prowadzeniwem wywiadu w PRL oraz by bertmanowcy mordujący św. Pileckiego (RóżaŃSKI Z rOMKOWSKIM I fEJGINEM ODPROWADZILI iZAAKA fLEICHFGARBA VEL jÓZEFA Światło do funkcji inicjowania demontażu PRL i ZSRR przez Radio Wolna Europa przy CIA) o tym nie wiedzieli.
  • @tele(nic nie )widzacy
    A w jakiej to telewizorni widziałeś
    TVN, Polszmat czy innej sowieckiej
  • @telewidzacy 09:37:40
    Rakowiecka:
    Pawilon 10.
    Cela Rotmistrza Pileckiego.
    Miejsce wykonania kary śmierci.

    https://pbs.twimg.com/media/DAqHXxvW0AAjWY4.jpg
    https://pbs.twimg.com/media/DAqHYg5XgAACDat.jpg
  • @Husky 16:09:57
    Ale masz argumenty w dyskusji! Mniej niż ZERO.
  • @lorenco 16:33:21
    z ciebie ?
    Zgoda

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY