Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
365 postów 10716 komentarzy

Tylko prawda

Husky - Prawicowiec,katolik Zoologiczny antykomunista UB-ekom i ich potomkom "wstęp wzbroniony" Rafał Gan-Ganowicz (1932 - 2002) "Nigdy nie zabiłem człowieka. Zabijałem tylko komunistów"

Źli chłopcy wujka Sama

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wojna budzi w ludziach najgorsze instynkty. Gdyby Niemcy nie wywołali wojny, nie zabijali innych niewinnych ludzi, to by ich też nie zabijano.Więc proszę nie zapominać że największymi zbrodniarzami II wojny światowej byli Niemcy.

Wojna ma swoje odwieczne prawa i żadna ze stron walczących nie jest kryształowo czysta.

Chęć odwetu za wszelką cenę, żadnej litości dla wroga, to uczucie towarzyszy żołnierzowi cały czas i dotyczy to wszystkich uczestnikow wojny. Dopiero po walkach przychodzi ten dzień refleksji ,gdy juz  znika euforia zwyciestwa,  wtedy to wraca zdolność oceny własnego "postępowania" a zaczyna dręczyć sumienie.

Każda wojna jest okrutna!Oby tylko następna nie była  jeszcze gorsza od tej poprzedniej. Te wszystkie traktaty, pakty,umowy ,są dzis tyle warte, ile waży papier na którym je spisano. Tylko od morale i świadomości ludzi zależy, czy będzie okrutna.

Publicysta Jiří Suchánek na łamach czasopisma "II światowa " przybliża nam nieznane szerszej opini publicznej bolesne fakty z czasów wyzwalania Europy przez Amerykanów

              

 

         Źli chłopcy wujka Sama

Gdy pominiemy dyskusje o słuszności bombardowania Drezna i innych niemieckich miast, "winom" zachodnich aliantów nie poświęca się zbyt wiele uwagi. Jednak Amerykanie i Brytyjczycy mają wiele na sumieniu.

Reguły walki w czasie II wojny światowej określały konwencje haskie i genewskie. Określały zasady postępowania z jeńcami oraz sposób ochrony rannych żołnierzy i cywili. Do przestrzegania zasad określonych przez te porozumienia zobowiązały się również Stany Zjednoczone. Poza tym 1 października 1940 r. Ministerstwo Obrony w Waszyngtonie wydało podręcznik "Zasady wojny lądowej". Instrukcja ta zawierała postanowienia wcześniej wspomnianych konwencji oraz reguły ustalone przez amerykański Kongres. Podręcznik omawiał niepisane zasady wojenne, wśród których znalazły się trzy reguły główne – zasada konieczności wojskowej, humanitarności i rycerskiego zachowania. W latach 1941–1945 pojawiły się inne publikacje na ten temat np. dowództwo 3 Armii Pattona wydało żołnierski podręcznik reguł wojennych. Żołnierze nie byli oczywiście zainteresowani takimi lekturami, więc większość z nich posiadała nikłą wiedzę o traktowaniu jeńców wojennych.

Żadne porozumienie lub podręcznik nie uchroni też przed zbrodniami wojennymi. Do najczęstszych przewinień armii amerykańskiej należały gwałty i mordowanie jeńców. Trudno znaleźć przyczyny podobnych zachowań – mogły wypływać z długo pielęgnowanej nienawiści do wroga, z pragnienia zemsty za zabitych przyjaciół, z ekstremalnego napięcia nerwowego spowodowanego wojną lub ze zwykłych skłonności przestępczych. Nie była to jedynie "domena" szeregowców czy podoficerów. Przykładem może być bitwa w Ardenach, podczas której dwa niemieckie transportery wjechały na obszar broniony przez 3 Dywizję Pancerną pod dowództwem podpułkownika Hogana. Oba pojazdy zostały zniszczone, a pięciu ocalałych żołnierzy Wehrmachtu schroniło się w pobliskim okopie, gdzie położyli się twarzą do ziemi. Jeden z amerykańskich poruczników podbiegł do nich i bez zastanowienia strzelił w głowę jednego z Niemców. Choć Hogan krzyczał, by nie strzelał, porucznik zabił kolejnego bezbronnego żołnierza. Chciał strzelać dalej, ale jeden z szeregowców wytrącił mu broń z ręki. Amerykańscy weterani wspominają o wielu podobnych przypadkach.

Wielu zbrodniarzy nigdy nie doczekało się procesu, a jeżeli już do niego doszło, uniknęli zazwyczaj poważnych wyroków. Pojawiły się jednak kary śmierci. Na przykład szeregowiec Blake W. Mariano ze 191 Batalionu Pancernego został powieszony za to, że w kwietniu 1945 r. zgwałcił dwie Niemki, a trzecią zastrzelił, gdy zobaczył, że miesiączkuje. Za mordy i gwałty w Europie skazano 98 żołnierzy amerykańskich. Jednak wiele okrucieństw zostało popełnionych poza polem walki i dlatego nie zostały uznane za zbrodnie wojenne.

Sycylijska masakra

Najsłynniejszą zbrodnią wojenną żołnierzy amerykańskich była masakra w Biscari, do której doszło podczas inwazji aliantów na Sycylię. W operacji uczestniczył 180 Pułk Piechoty należący do 45 Dywizji Piechoty. Jego zadaniem było zdobycie lotniska w pobliżu miasteczka Biscari. Podczas walk 14 czerwca 1943 r. doszło do dwóch incydentów. Zamordowano wtedy 71 włoskich i dwóch niemieckich jeńców. Wcześniej Amerykanie pojmali 45 Włochów i trzech Niemców. Oficer głównodowodzący 1 Batalionu major Roger Denman kazał grupie żołnierzy, w której znalazł się sierżant Horace T. West, przeprowadzić jeńców na tyły. Zabrano im buty lub koszule – była to popularna praktyka, która miała zapobiegać ucieczkom. Po około 1,5 km marszu West oddzielił ośmiu lub dziewięciu żołnierzy i przekazał ich oficerowi wywiadu, by poddał ich przesłuchaniu. Pozostałych jeńców ustawił wzdłuż drogi, pożyczył od innego sierżanta pistolet maszynowy Thompson i wszystkich rozstrzelał. Przed tym powiedział, że zamierza "zabić tych sukinsynów", a strażników poinformował, że, "mają się odwrócić, jeśli nie chcą tego widzieć". Pół godziny później ciała znalazł kapelan podpułkownik William E. King i zgłosił to swoich zwierzchnikom.

Trzy godziny później kapitan John T. Compton ze swoimi żołnierzami stawiał czoła ostrzałowi wroga w pobliżu lotniska w Biscari. Największe straty zadali Amerykanom snajperzy, którzy zabili lub zranili przynajmniej 12 żołnierzy Comptona. Szukając snajperskich pozycji, szeregowiec Marlow udał się na zwiad, podczas którego spotkał włoskiego żołnierza z karabinem. Włoch uciekł, a po minucie wrócił z 35 kolegami, niektórzy z nich mieli cywilne ubrania. Wszyscy się poddali, a Marlow zaprowadził ich do sierżanta. Ten zapytał porucznika Blanksa, co ma z nimi zrobić, a Blanks zwrócił się do Comptona. Kapitan zapytał, czy mowa o snajperach. Po uzyskaniu twierdzącej odpowiedzi rozkazał rozstrzelać Włochów, a pluton egzekucyjny szybko wykonał ten rozkaz.

Gdy informacje o tych wydarzeniach dotarły do generała Omara Bradleya, od razu zgłosił je swojemu zwierzchnikowi, generałowi Georgowi S. Pattonowi. Ten stwierdził, że na pewno są to przesadzone liczby. Odpowiedzialni za masakrę oficerowie mieli potwierdzić, czy zabici żołnierze byli snajperami oraz czy próbowali uciekać. Bradley nie zaakceptował tego "rozwiązania". Zaproponował postawienie Westa i Comptona przed sądem wojennym, oskarżając ich o morderstwo.

3 września 1943 r. sąd uznał Westa za winnego. Został zdegradowany oraz skazany na dożywocie. Jednak już 23 listopada 1944 r. został uniewinniony i mógł wrócić do aktywnej służby. Przeżył wojnę i zmarł w 1974 r. Natomiast Compton został od razu uniewinniony. Przeniesiono go do innego pułku, a w listopadzie 1943 r. zginął podczas walk we Włoszech. Dopiero później działania Comptona zostały uznane przez biegłego sądowego za nielegalne.

Niepotrzebne ofiary w Normandii

Wiele incydentów, które można uznać za zbrodnie wojenne miało miejsce w Normandii po desancie aliantów. Problemy pojawiły się po obu stronach konfliktu. Dość znana jest masakra kanadyjskich jeńców dokonana przez 12 Dywizję Pancerną SS.Amerykańskie przewinienia nie są aż tak dobrze udokumentowane, choć także do nich dochodziło. Wspominają o nich weterani. Jeden przypadek został opisany przez Harolda Baumgartnera z 29 Dywizji Piechoty: "Przemieszczaliśmy się na północ od Vierville, gdy zostaliśmy ostrzelani przez Niemców. Jeden z naszych żołnierzy został trafiony w szyję i zmarł na miejscu. Po godzinie strzelanina zakończyła się naszym zwycięstwem. Trzej niemieccy żołnierze chcieli się poddać, ale moi chłopcy nie mieli nastroju na branie jeńców. Nasz towarzysz z rangers wpadł w szał i wystrzelał w nich cały magazynek".

Kiedy indziej sierżant William Ogden znalazł niemieckiego oficera ukrywającego się w stodole. Żądał on, żeby przy jego pojmaniu był obecny amerykański oficer, nie chciał poddać się "zwykłemu żołnierzowi". Ogden zgodził się, ale powiedział, że musi mu odebrać broń. Niemiec oddał swój pistolet oraz nóż, po czym Amerykanin wbił mu go w pierś. Później wspominał, że twarz jego ofiary była "bardzo przerażona". Niezbyt znany jest również incydent z 7 czerwca 1944 r., gdy żołnierze 82 i 101 Dywizji Powietrznodesantowej rozstrzelali 30 członków 795 Gruzińskiego Batalionu Piechoty w pobliżu miejscowości Audouville-la-Hubert.

Zemsta za Malmedy

17 grudnia 1944 r. członkowie 1 Dywizji Pancernej SS "Leibstandarte SS Adolf Hitler" zamordowali 84 jeńców. To wydarzenie, znane jako masakra w Malmedy, doprowadziło do wielu aktów zemsty, zwłaszcza w stosunku do żołnierzy WaffenSS. Na przykład dowództwo 328 Pułku Piechoty 21 grudnia wydało rozkaz, według którego żaden żołnierz SS lub spadochroniarz nie mógł być wzięty do niewoli. Należało go od razu rozstrzelać. Podobne rozkazy doprowadziły do incydentu, który miał miejsce w pobliżu wsi Chenogne w Belgii. Uczestniczył w nim John Fague z 11 Dywizji Pancernej, który tak to wspominał:

"Wyczyściliśmy miasto. (...) Kilku chłopaków zebrało jeńców. Wiedziałem, że chcą ich rozstrzelać i irytowało mnie to. Zaprowadzili ich na wzgórze, by zamordować ich z żołnierzami pojmanymi rano. Zebrali dwie grupy po dwóch stronach drogi, w każdej musiało być 25–30 Niemców. Rozdano karabiny maszynowe. Popełnialiśmy takie same zbrodnie, za jakie obwiniamy Niemców i Japończyków. (...) Mój dowódca martwił się głównie tym, że masakrę zobaczą Niemcy ukrywający się w lesie. Bał się, że tak samo rozprawią się z nami, gdy wezmą nas w niewolę".

Ten przypadek nie był niczym wyjątkowym. Historyk Stephen Ambrose w swojej książce Citizen Soldiers napisał: "Rozmawiałem z ponad tysiącem amerykańskich weteranów wojennych. Tylko jeden z nich przyznał, że zastrzelił jeńca. Jedna trzecia z nich opowiadała jednak o incydentach, podczas których amerykańscy żołnierze zabijali nieuzbrojonych Niemców".

Wyzwolenie obozu w Dachau

Masakry w Biscari nie były jedynymi zbrodniami, których dopuścili się żołnierze 45 Dywizji Piechoty. Gdy 29 kwietnia 1945 r. Amerykanie wyzwolili obóz koncentracyjny w Dachau, zobaczyli setki rozkładających się ciał i inne okropieństwa holokaustu. Fetor był nie do zniesienia, a w żołnierzach kumulował się gniew i przerażenie. Większości strażników i dowódcy SS-Hauptsturmführerowi Martinowi Weissowi udało się uciec przed przybyciem wyzwolicieli. Na miejscu zostało jednak 560 esesmanów pod dowództwem SS-Untersturmführera Heinricha Wickera. Część z nich odsiadywała karę w areszcie SS na terenie obozu, inni ranni na froncie wschodnim, przebywali w pobliskim szpitalu. W różnych miejscach w obozie doszło do egzekucji kilkudziesięciu jeńców, a ofiary szacuje się na 40–50 osób. Zabito również samego Wickera.

                    

 

Słynny stał się incydent opisany przez podpułkownika Felixa L. Sparksa, dowódcę 157 Pułku Piechoty 45 Dywizji Piechoty. Jego żołnierze pojmali około 50 jeńców, zebrano ich pod ścianą w pobliżu magazynu węgla. Pilnowali ich żołnierze z karabinami maszynowymi. Gdy Sparks się oddalił, usłyszał okrzyk "Próbuje uciec!", a potem strzały. Zanim zdążył dobiec, szeregowiec z karabinem zastrzelił 12 esesmanów, inni byli zranieni. Sparks wątpił, że Niemcy próbowali uciec.

Podczas śledztwa przeprowadzonego przez podpułkownika Josepha Whitakera wyszły na jaw inne fakty. Na przykład porucznik William P. Walsh, jeszcze przed wejściem do obozu, zagonił do wagonu towarowego czterech Niemców, którzy się chcieli poddać i tam ich zastrzelił. Później razem z porucznikiem Jackem Bushyheadem rozstrzelał esesmanów pojmanych na terenie obozu przez jego kompanię. Śledztwo miało doprowadzić do postawienia wspomnianych oficerów wraz ze Sparksem przed sądem wojennym, jednak generał George S. Patton nie uznał ich za winnych.

Niedawno odnaleziono również świadectwo lekarza wojskowego kapitana Davida Wilseya, który opisał swoje przeżycia w Dachau w listach do żony. Wspominał na przykład, że Amerykanie, zanim zastrzelili jeńców, kazali im stać przez wiele godzin z podniesioną prawą ręką i oblewali ich lodowatą wodą. Wilsey także napisał: "Boże, wybacz mi gdy powiem, że to, co zobaczyłem, nie wzbudziło we mnie żadnych emocji. Jednak te bestie z SS zasłużyły na to swoimi działaniami w Dachau".

Jiří Suchánek, II Światowa

https://opinie.wp.pl/zli-chlopcy-wujka-sama-6131726592759937a

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • Autor
    zawsze chętnie korzystam z pokładów Pańskiej erudycji, zapomniałem - co niniejszym czynię - podziękować za wizytę na moim blogu - niejako w rewanżu - może Pan zajrzy tutaj:

    https://palestyna.wordpress.com/2010/01/27/holokaust-mity-fakty-falsz-propaganda-kto-tu-maci-druga-strona-opowiesci-o-super-zagladzie-zydow/
  • @@
    Widzę ze chyba robisz pierwsze kroki by zbudować coś takiego jak empatia.
    Będziesz miał swoje sympatie dla jakiejś strony , bo czasami wybieramy tz. mniejsze zło w naszym mniemaniu . bo jak widzisz.....w tym temacie...

    ,,Wojna ma swoje odwieczne prawa i żadna ze stron walczących nie jest kryształowo czysta.,,

    teraz chyba rozumiesz , ze czasami Ci mówię ze uprawiasz propagandę .

    Wiesz jaka ocena .. pozdrawiam
  • @
    // Ministerstwo Obrony w Waszyngtonie wydało podręcznik "Zasady wojny lądowej". Instrukcja ta zawierała postanowienia wcześniej wspomnianych konwencji oraz reguły ustalone przez amerykański Kongres. Podręcznik omawiał niepisane zasady wojenne, wśród których znalazły się trzy reguły główne – zasada konieczności wojskowej, humanitarności i rycerskiego zachowania.//

    Każdy niemiecki partyzant, często 15, 16 letni złapany z bronią w ręku był rozstrzelany zgodnie ww podręcznikiem. Tak postępowali Amerykanie, Anglicy i Sowieci.

    //In the edition of the British Manual of Military Law which was in
    circulation during World War Two, in Chapter XIV, "The Law and
    Usages of War on Land," Paragraph 442 specifically identifies the
    behavior also described in the US The Law of Land Warfare, Paragraphs
    11ze Book: Some Observations 129
    80 and 81, as a "war crime." The paragraph reads as follows (note
    especially ii):
    War crimes may be divided into four different classes:
    (z) Violations of the recognized rules of warfare by members
    of the armed forces.
    (iz) Illegitimate hostilities in arms committed by individuals who
    are not members of the armed forces.
    (iii) Espionage and war treason.
    (iv) Marauding.
    It may be seen therefore that during the Second World War,
    participation in armed combat by civilians, except under narrowly
    defined terms and circumstances as spelled out in the Hague Conventions, was considered by the Anglo-American armed forces, for sure, a very serious offense, punishable by death.//

    //Army field manual FM 27-10 "49 rok" (strony 127,8,9 - lemkin pdf)
    80. Individuals Not of Armed Forces Who Engage in Hostilities

    Persons, such as guerrillas and partisans, who take up arms and
    commit hostile acts without having complied with the conditions pre-
    scribed by the laws of war for recognition as belligerents (see GfPW,
    art. 4/ P ar - 61 herein), are, when captured by the injured party, not
    entitled to be treated as prisoners of war and may be tried and
    sentenced to execution. //
  • @fabi 11:29:13
    // Widzę ze chyba robisz pierwsze kroki by zbudować coś takiego jak empatia..//

    empatia ???
    do tematów historycznych i zgodnych z prawda to zawsze miałem i mam empatie
    dzięki za ocenę i komentarz
  • @Arjanek 12:40:46
    Każdy partyzant( i najbliższą jego rodzina , w tym często niemowlęta) złapany z bronią w ręku był rozstrzelany bez sądu i natychmiast .Przy "okazji" palono wraz z ludźmi całe wsie , skąd pochodzili partyzanci
    Tak postępowali NIEMCY
  • @Arjanek 12:40:46
    Niemiecki partyzant - jaja sobie robisz? No tak, przecież Ty z rasy panów, Aryjczyk.
  • @Husky 15:08:21
    Byli różni partyzanci, jednak pierwszy raz widzę określenie "niemiecki partyzant".
  • @lorenco 18:17:35
    jeszcze nigdy o takich "stworach" nie słyszałem - może nam coś przybliży Arjanek
    znawca problematyki czystości rasowej
    dzięki za koment
  • @Arjanek 12:40:46
    Niemiecki zbrodniarz (partyzant) Franz Hößler przed ciężarówką przewożącą ciała więźniów z obozu w Bergen-Belsen.

    https://pbs.twimg.com/media/DCIy_ZoXgAAuVBx.jpg

    Rozstrzelany przez amerykanow w 1945 roku
  • @Arjanek 12:40:46
    1 września 1939 niemieccy partyzanci niczym ściek wpływaja do POLSKI.
    W skutek tej napaści życie traci ok 6 000 000 Polaków.

    https://pbs.twimg.com/media/DB-chT2XoAMNzxT.jpg
  • @Arjanek 12:40:46
    Rok 1939 - Intelligenzaktion – niemiecki akt ludobójstwa skierowany przeciwko polskiej elicie. zrealizowano rozstrzelanie około 50 tys osób.

    https://pbs.twimg.com/media/DB0IpDSWAAUDJ9S.jpg
  • @Arjanek 12:40:46
    Powstanie Warszawskie 1944.
    Partyzant niemiecki brany do niewoli po zdobyciu „Dużej PASTy” przy ul. Zielnej 39 (20 sierpnia).

    https://pbs.twimg.com/media/DBK-DVuW0AIxfZF.jpg
  • @Husky 18:21:42
    Może to nowoczesna nazwa Hitler - Jugend ?
    https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/5f/b0/e8/5fb0e8af6d2cb7b1e4891806cf970a97.jpg
  • @lorenco 18:40:14
    Ar i janek ?
  • Autor
    Wyrządzone okrucieństwa przez Niemców wzbudzały chęć zemsty. Czy jesteśmy w stanie wczuć się w to, co widzieli i przeżywali wtedy ludzie? Wydaje mi się, że nie, bo aby to zrozumieć trzeba przeżyć przynajmniej podobną historię. A tego nikomu nie życzę.

    Ostatnio chciałam dowiedzieć się czegoś więcej o oprawcach z obozu koncentracyjnego "Ravensbruck". Moja już nieżyjąca ciotka była w tym obozie. Nigdy nie chciała mówić o tym co tam przeżyła. A tak pisze inna więzniarka tego obozu:

    "Przebyte cierpienia zbyt wielką nienawiścią zatruwały nasze dusze, byśmy były zdolne modlić się i przebaczać nieprzyjaciołom naszym. Nie czułyśmy się zbyt silne nerwowo by wytrzymać ten wstrząs. Ze szlochem, zaciskającym gardło, my, byłe więźniarki z Ravensbrűck przystępowałyśmy, w Szwecji do spowiednika, który musiał na swe barki wziąć całe nasze nienawiści, zalewające dusze. To był groźny
    i najpowszechniejszy grzech w obozie.
    Uczucie nienawiści dla normalnego człowieka jest obcym, powinno być obcym, gdyż pozbawia go ludzkich cech czyniąc brutalnym, zapalając w sercu straszliwe pragnienie zemsty.
    I my, nierzadko łagodne i naprawdę dobre z gruntu kobiety nauczyłyśmy się nienawidzić tak strasznie, że życzenia wszystkiego najgorszego najstraszniejszego życia i okropnej śmierci wyrywały się często z naszych ust, a modlitwy potworne w swej grozie o karę, były dla nas pocieszeniem codziennym."
    http://tajemnicehistorii.pl/index.php/artykuly/ravensbruck/88-ravensbruck-art

    Tutal lista oprawców z tego obozu.
    http://jtajchert.w.interiowo.pl/personel%20obozu%20ravensbruck.htm

    Trochę poczytałam innych opracowań. Jak czytam na przykład, że jedna z oprawczyń lubiła przed porodem wiązać nogi więzniarkom i patrzeć na ich powolny koniec to krew się burzy. Gdybym wtedy była żołnierzem i zatrzymała taką oprawczynię i ona by się chełpiła tym co robiła tym kobietom to nie wiem jak bym się zachowała. A wielu z tych oprawców nie wykazywala żadnej skruchy, jedynie butę i zadowolenie z tego co wyrabiali z więźniami.
  • @leoparda 19:06:57
    Po wojnie dziesiątki nazistowskich zbrodniarzy, wśród nich Josef Mengele i Gustav Wagner, "kat z Sobiboru", ukryło się w Ameryce Południowej. Najnowsze badania pokazują, jak władze wielu państw przez długie lata skutecznie sabotowały ich poszukiwania. Czy istniało tajne porozumienie między nazistami po obu stronach Atlantyku?

    Wystarczył jeden błąd w dacie: 1974 zamiast 1947 i już Gustav Wagner mógł spokojnie pozostać w Brazylii. Popełniona przez nieuwagę pomyłka tłumacza, który przekładał na portugalski wystosowany przez władze Niemiec Zachodnich wniosek o ekstradycję, sprawiła, że Sąd Najwyższy w Brazylii potraktował tę drobnostkę jako okazję, by odmówić wydania byłego oberscharführera SS. Tymczasem był on współwinien zamordowania w obozie zagłady w Sobiborze 152 tysięcy Żydów.

    Również Josef Mengele, owiany złą sławą lekarz z obozu w Auschwitz, skorzystał na błędach i opóźnieniach - francuscy pracownicy Interpolu zwlekali bowiem z międzynarodową akcją ścigania nazistowskich zbrodniarzy wojennych. A w sprawie standartenführera SS, Walthera Rauffa, konstruktora pojazdów, których spaliny służyły do mordowania Żydów, urzędnik Ministerstwa Spraw Zagranicznych przez całe czternaście miesięcy sabotował wniosek o ekstradycję wystosowany przez rząd RFN pod adresem władz Chile.

    Naziści umierają w Ameryce Południowej

    Wszyscy trzej hitlerowscy siepacze zdołali w ów sposób uciec przed wymiarem sprawiedliwości powojennych Niemiec. Gustav Wagner, zwany "katem z Sobiboru", zmarł w Sao Paulo, Josef Mengele w Brazylii, podczas kąpieli, a Walther Rauff doznał zawału serca w Chile. Z setek nazistowskich funkcjonariuszy, obciążonych bardzo poważnymi zarzutami, masowych morderców, którzy po kapitulacji uciekli do Ameryki Południowej, zaledwie garstka została pociągnięta do odpowiedzialności.

    Jak to możliwe, że tylu zbrodniarzom udało się uniknąć zasłużonej kary, choć ich wina była jednoznaczna? Naukowcy do dziś snują na ten temat najróżniejsze domysły. Czy przyczyną była niechęć placówek zachodnioniemieckich do podjęcia poszukiwań, a może brak zainteresowania tą sprawą ze strony reżimów południowoamerykańskich? Czy też istniało wręcz tajne porozumienie między nazistami po obu stronach Atlantyku?

    Historyk Daniel Stahl zbadał dokładnie europejskie i południowoamerykańskie archiwa. Obecnie rezultat jego pracy daje zawstydzającą pewność, że od dawna żywione przypuszczenia są jak najbardziej słuszne: w sądownictwie, policji, w rządach i administracji istniała ponad kontynentami szeroka koalicja niechętnych, którzy przez dziesiątki lat sabotowali potajemnie ściganie nazistowskich zbrodniarzy. Przy czym, jak pisze Stahl, owa "niechęć miała bardzo różnorodne motywy".

    Zachodnioniemieccy dyplomaci przeszkadzali poszukiwaniom nazistów ze względu na powiązania koleżeńskie. Francuscy śledczy obawiali się, że zostanie odkryta ich własna brunatna przeszłość. Z kolei południowoamerykańscy dyktatorzy odmawiali wydania zbrodniarzy, ponieważ bali się, że późniejsze procesy, które będą uważnie obserwowane przez wiele krajów, mogłyby zwrócić uwagę światowej opinii publicznej również na przestępstwa przeciwko państwu w ówczesnej Brazylii i w Buenos Aires.

    Dla owej koalicji niechętnych storpedowanie poszukiwania sprawców nie było przy tym niczym trudnym. Aby ściganie mogło się powieść, trzeba było zgrać ze sobą niezliczenie wiele trybików - w polityce, wymiarze sprawiedliwości, rządzie i administracji. Maleńkie zakłócenie owych procesów wystarczyło, by przeszkodzić wydaniu zbrodniarzy.

    Opieszałość sądów, swoboda zbrodniarzy

    Szczególnie duże niedopatrzenia - co do tego Daniel Stahl nie pozostawia najmniejszych wątpliwości - leżały po stronie zachodnioniemieckiego sądownictwa. Przez kilkadziesiąt lat zaniedbywało ono sprawę intensywnego poszukiwania nazistowskich morderców.

    Dzięki temu Walther Rauff po zakończeniu wojny mógł bez przeszkód podróżować jako przedstawiciel różnego rodzaju firm, jeżdżąc z Ameryki Południowej do RFN. Jego nazwisko nie widniało na żadnej liście poszukiwanych osób. Dopiero w 1961 roku prokurator z Hanoweru wydał nakaz aresztowania go jako sprawcy niemal 100 tysięcy morderstw. Szybko ustalono adres Rauffa w Chile, Ministerstwo Spraw Zagranicznych wysłało ambasadora Hansa Stracka do Santiago, by złożył wniosek o ekstradycję wojennego zbrodniarza. Ale Strack, który pracował w ministerstwie jeszcze przed 1945 rokiem, zignorował polecenie z centrali w Bonn. Przez całe czternaście miesięcy zwlekał z podjęciem działań.

    Dopiero kiedy dolnosaksońska administracja wydziału sprawiedliwości wyraziła swoje "najwyższe zdumienie", że ambasada "tak bardzo opóźnia" wszczęcie postępowania, rząd federalny podjął interwencję i zrugał opierającego się ambasadora. Zagorzały przeciwnik naprawienia szkód złożył wreszcie wniosek o wydanie Rauffa. Pod koniec 1962 roku zbrodniarz wojenny został aresztowany.

    Na ukaranie go było już jednak za późno. W większości krajów Ameryki Południowej morderstwo po pewnym czasie ulegało przedawnieniu. Dotyczyło to również Walthera Rauffa. Sąd najwyższy w Chile odrzucił wniosek o ekstradycję byłego standartenführera SS i pomimo międzynarodowych protestów Rauff jeszcze przez dziesiątki lat żył w tym kraju jako wolny człowiek.

    W innych z kolei przypadkach ściganie nazistów spotykało się z niechęcią Interpolu. Badacz Stahl odkrył dokument opatrzony nagłówkiem "Notatka z posiedzenia komitetu wykonawczego Interpolu" z maja 1962 roku. Krótko przedtem Światowy Kongres Żydowski wezwał Interpol, by wziął udział w międzynarodowej akcji poszukiwania nazistowskich zbrodniarzy wojennych. Sekretarz generalny Marcel Sicot zareagował poirytowaniem - dlaczego zbrodniarze wojenni mają zostać pociągnięci do odpowiedzialności, "skoro tak czy inaczej to zwycięzca narzuca zawsze swoje prawa? - przytacza jego słowa protokół z posiedzenia. - Żadna międzynarodowa instancja nie definiuje określenia »zbrodniarz wojenny«". Sicot widział w ściganiu i karaniu nazistów jedynie "prawo zwycięzców".

    Kiedy w 1960 roku pojawiły się pogłoski, że lekarz z obozu koncentracyjnego, Josef Mengele ukrył się w Brazylii lub w Chile, Ministerstwo Sprawiedliwości poradziło Federalnej Policji Kryminalnej, by wszczęła pościg, nie włączając w tę sprawę centrali Interpolu w Paryżu. Najwyraźniej bońscy urzędnicy nie chcieli denerwować międzynarodowych śledczych. Kryjówki Mengelego nie znaleziono.

    Historyk Stahl uważa, że fakt, iż Interpol zawiódł, wiąże się z brunatną przeszłością wielu francuskich policjantów. Ci bowiem "do 1944 roku kolaborowali z narodowymi socjalistami jako pomocnicy reżimu Vichy". Wyrok Stahla brzmi: "Byli przeciwni pociągnięciu nazistowskich zbrodniarzy do odpowiedzialności karnej".
  • @DEUS DAGON EPISCOPUS VATICANUS 19:26:59
    Żymski legionista - i znów rebusy.
    Rydzyk to Tusk Caligula?
  • @Husky 19:28:37
    No, niestety tak było. Dla wielu ludzi ważniejszy jest interes niż człowieczeństwo. Wielu Niemców sympatyzowało z hitlerowcami i sympatyzuje nadal. Zdarzały się takie rzeczy, o jakich piszesz.

    Ja natomiast pamiętam jak przed wielu laty moja koleżanka opowiedziała mi taką historię. Jej babcia była w obozie koncentracyjnym, już nie pamiętam w jakim, jej dziadek był w innym obozie. No i w latach sześdziesiątych babcia spotkała w sklepie swoją oprawczynię. Ta kobieta nie uciekła z Polski. Byłam zdziwiona, że jej babcia tego nie zgłosiła. Babcia bała się tego, bo po wojnie jej mąż coś załatwiał i pokazano mu wysokiego funkcjonariusza Urzędu Bezpieczeństwa. Dziadkowi ugięły z przerażenia nogi i modlił się, aby ten meżczyzna go nie rozpoznał, bo to był jego okrutny kapo z obozu koncentracyjnego. Czyli co niektórzy umieli się dobrze zamaskować. A w Polsce dla hitlerowców raczej nie było litości.

    "4 lipca 1946 roku w Gdańsku był dniem słonecznym i ciepłym. Prasa zaczęła informować o tym wydarzeniu już kilka dni wcześniej. Zakłady pracy zarządziły dzień wolny, a władze miasta zapewniły wszystkim mieszkańcom darmowe połączenia autobusowe na miejsce egzekucji, a było nim Stolzenberg, czyli wzgórze pomiędzy starą częścią dzielnicy Chełm a Biskupią Górką (miejsce to nosi dziś nazwę Wysoka Górka).

    Wreszcie o godzinie 17 z aresztu śledczego na ulicy Kurkowej wyjechało 11 ciężarówek5. Po dosłownie kilku minutach jazdy (oba miejsca są blisko od siebie położone), przez ulicę Kartuską i Pohulankę, dotarły one na miejsce. Zdjęto plandeki z ciężarówek, po czym każda podjechała pod wyznaczone stanowisko z szubienicą. W każdym samochodzie znajdowali się: jedna ze skazanych osób, żołnierz uzbrojony w karabin oraz osoba będąca w przeszłości więźniem (lub więźniarką) obozu Stutthof. Osoby te były ubrane w charakterystyczne obozowe „pasiaki” i miały za zadanie nałożenie pętli na szyję skazanego. Gdy przy ciężarówkach zebrał się tłum gapiów, skandowano różne hasła i okrzyki (jak pewnie można się domyśleć, nie przytoczę tu żadnego z nich, gdyż zostałoby ono przez recenzenta ocenzurowane). Skazańcy wieszani byli pojedynczo. Procedura polegała na włączeniu silnika ciężarówki i odjechaniu kilku metrów tak, aby osoba uwiązana zsunęła się z niej i zawisła. Według lekarzy zajmujących się tamtejszą egzekucją, skazaniec umierał w ten sposób średnio przez 12 minut. Odstępy pomiędzy egzekucjami trwały 20 minut, przez co każdy z oczekujących na wykonanie wyroku, mógł widzieć jak męczy się poprzednik."
    http://historia.org.pl/2013/12/09/historia-pieciu-nadzorczyn-obozu-koncentracyjnego-w-stutthof/

    http://historia.org.pl/wp-content/uploads/2013/12/220px-Biskupia_Gorka_executions_-_14_-_Barkmann_Paradies_Becker_Klaff_Steinhoff_left_to_right.jpg

    Egzekucja. Barkmann, Paradies, Becker, Klaff, Steinhoff (od lewej do prawej)

    Tę egzekucję pięciu młodych oprawczyń z obozu koncentracyjnego Sztutowo oglądało około 200 tysięcy ludzi (Gdańsk liczył wtedy ok. 118 tysięcy mieszkańców, jednak pamiętajmy o bliskości tego miasta z takimi miejscowościami jak Sopot, Gdynia czy Tczew, skąd zapewne również przyjeżdżali ludzie, aby obejrzeć egzekucje).
  • @DEUS DAGON EPISCOPUS VATICANUS 19:26:59
    Zawsze pozwalam Ci na wklejanie tych różnych memów ,
    Ale te dzisiejsze nie mają kompletnie nic wspólnego z tematem więc niestety usuwam
    przykro mi.
  • @leoparda 19:55:23
    Nie tylko Niemcy sympatyzowali z hitlerowcami i sympatyzują nadal.
    Tu na portalu też mamy oddanego im sympatyka. Wielokrotnie nam tu udowadniał że to Niemcy w 1939r zostały zaatakowane, a oni się tylko bronili. Pamietacie Gliwice.
    Więc sformułowanie jakie dziś padło w jego komentarzu "Partyzant Niemiecki" poniekąd ma uzasadnienie. Pewnie armia Franka Dolasa w trybie
    Blitzkrieg-u dotarła do Renu w tydzień. A następnie Niemcy musieli przejść na walkę partyzancką
  • @DEUS DAGON EPISCOPUS VATICANUS 20:09:50
    To co? Ta rudowłosa ładna niewiasta utnie Trumpowi głowę? Czy już ucięła a jeszcze prasa o tym nie wie a Ty wiesz bo byłeś przy tym - a może ty to ta niewiasta i to selfie?
  • @Husky 20:17:17
    "Tu na portalu też mamy oddanego im sympatyka. Wielokrotnie nam tu udowadniał że to Niemcy w 1939r zostały zaatakowane, a oni się tylko bronili."
    Tak gadał Adolf Hitler. On po prostu zawsze szukał lub tworzył sytuacje, aby mieć pretekst do swoich działań. Jednak gdy ktoś przeczyta "Mein Kampf" Adolfa Hitlera to przecież ma tam wszystko i na żadne preteksty się nie nabierze.
    Mogę zrozumieć człowieka, który ma uznanie dla poszczególnych dokonań w III Rzeszy. Jednak nie można tego wszystkiego oddzielać, bo popadniemy w paranoję. Trzeba na wszystko patrzeć całościowo, a to było ZŁO!
  • @leoparda 21:30:36
    Widocznie nasz bloger czytał "Mein Kampf" w nieco innej wersji

    Tak to było POTWORNE ZŁO

    Hitlerowscy zbrodniarze, których dosięgnęła sprawiedliwość

    Rudolf Höss
    Urodzony 25 listopada 1900 r. Höss pochodził z tradycyjnej, katolickiej rodziny badeńskiej. W 1916 r. wbrew woli ojca wstąpił na ochotnika do wojska

    https://histmag.org/grafika/news6/zbrodniarze/hoss_min_358x500.jpg

    Po wojnie próbował ukrywać się pod fałszywym nazwiskiem Lang. Schwytany przez Brytyjczyków w marcu 1946 r., był świadkiem w procesach norymberskich (sprawy Kaltenbrunnera, Pohla i IG Farben). W maju tego roku wydano go władzom polskim. 11 marca 1947 r. rozpoczął się jego proces przed Najwyższym Trybunałem Narodowym w Warszawie. 2 kwietnia został skazany na śmierć przez powieszenie. Wyrok wykonano 16 kwietnia o godz. 10:00 na terenie obozu Auschwitz.

    Adolf Eichmann
    Jednym z najgłośniejszych i najlepiej znanych procesów był ten, wytoczony Adolfowi Eichmannowi. Ten urodzony 19 marca 1906 r. w nadreńskim Solingen syn klasy średniej stał się głównym „bohaterem” książki Hannah Arendt Eichmann w Jerozolimie: rzecz o banalności zła.

    https://histmag.org/grafika/news6/zbrodniarze/eichmann_min_318x500.jpg

    W maju 1960 r. został porwany przez wywiad izraelski. Wytoczono mu proces, obserwowany przez media na całym świecie, trwający od kwietnia do sierpnia 1961 r. 15 grudnia sąd skazał go na karę śmierci. 29 maja 1962 r. odrzucono apelację obrońców, a w nocy z 31 maja na 1 czerwca powieszono go w więzieniu Ramla. Jego prochy wysypano do Morza Śródziemnego.

    Oswald Pohl
    Szefem Głównego Urzędu Gospodarki i Administracji SS, który nadzorował krwawą działalność hitlerowskich zbrodniarzy, był SS-Obergruppenführer Oswald Pohl. Urodzony 30 czerwca 1892 r. w Duisburgu, I wojnę światową spędził służąc w marynarce wojennej, później zaś we Freikorpsach. Był członkiem NSDAP od 1926 r.

    https://histmag.org/grafika/news6/zbrodniarze/pohl_min_354x500.jpg

    Pohl został schwytany przez Brytyjczyków 27 maja 1946 r. Był głównym oskarżonym w procesie WVHA (jednego z procesów norymberskich). 3 listopada 1947 r., wraz z trzema swoimi współpracownikami (spośród 18 osądzonych), został skazany na karę śmierci. Mimo kolejnych apelacji i amnestii, w jego wypadku wyrok został podtrzymany. Powieszono go w więzieniu Landsberg 7 czerwca 1951 r.

    Jürgen Stroop
    Urodzony w 26 września 1895 r. w Detmoldzie Jürgen Stroop znany jest przede wszystkim dzięki reportażowi Kazimierza Moczarskiego zatytułowanemu Rozmowy z katem, stworzonemu w celi moktowskiego więzienia przez byłego AK-owca osadzonego obok hitlerowskiego zbrodniarza.

    https://histmag.org/grafika/news6/zbrodniarze/stroop_min_249x375.jpg

    Schwytany 8 maja 1945 przez Amerykanów, skazany przez nich na śmierć za wydanie rozkazu mordowania lotników alianckich. Przekazany Polsce, został skazany przez sąd w Warszawie na śmierć za zbrodnie na ludności polskiej i żydowskiej. Powieszono go 6 marca 1952 r. w więzieniu mokotowskim.

    Arthur Liebehenschel
    Urodzony w Poznaniu 25 listopada 1901 r., Liebehenschel odbył służbę wojskową w I wojnie światowej oraz we Freikorpsie Grenschutz-Ost. Do 1931 r. służył w Reichswerze. Od 1932 r. w NSDAP i SS, od 1934 r. w Oddziałach Wartowniczych. Do wybuchu wojny pełnił służbę w obozach koncentracyjnych, m.in. w przeznaczonym dla opozycjonistów, Żydów, Sinti i Romów oraz Świadków Jehowy obozie Lichtenburg.

    https://histmag.org/grafika/news6/zbrodniarze/liebehenschel_min_319x500.jpg

    Po wojnie pojmany przez amerykańskie władze okupacyjne. Wydany Polsce, był głównym oskarżonym w toczącym się od 24 listopada do 22 grudnia 1947 przed Najwyższym Trybunałem Narodowym pierwszym procesie oświęcimskim. Spośród 40 oskarżonych, 21 (w tym Liebehenschela) skazano na śmierć przez powieszenie. Wyroki wykonano 24 stycznia 1948 r. w Więzieniu Montelupich w Krakowie.

    Amon Göth
    Znany z Listy Schindlera Stevena Spielberga Amon Göth jest uznawany za jednego z większych sadystów wśród oficerów SS. Oblicza się, że osobiście zabił ok. 500 osób.

    https://histmag.org/grafika/news6/zbrodniarze/goeth_min_200x360.jpg


    W marcu 1943 r. kierował likwidacją getta w Krakowie, a pół roku później także w Tarnowie.

    Sadyzm łączył z niepohamowaną żądzą bogactwa, niespotykaną nawet jak na warunki hitlerowskie. We wrześniu 1944 r. dowództwo SS pod zarzutem korupcji i łamania regulaminów zdjęło go z funkcji komendanta obozu. Udało się mu uniknąć procesu w III Rzeszy, wpadł jednak w ręce Amerykanów, którzy przekazali go Polakom. 5 września 1946 r. został skazany przez Najwyższy Trybunał Narodowy na śmierć przez powieszenie. Wyrok wykonano 13 września w Więzieniu Montelupich w Krakowie.
  • @Arjanek 12:40:46
    Czyste aryjki
    Adolf w piekle szału dostaje

    https://pbs.twimg.com/media/DCOnmLfXsAARUak.jpg
  • @lorenco 18:16:06
    //Niemiecki partyzant - jaja sobie robisz? No tak, przecież Ty z rasy panów, Aryjczyk.//

    Wcale się nie dziwię. Wychowany jesteś na żydowskiej propagandzie, takiej jak ta:

    “Break the racial pride of these German women. Take them as your lawful booty. Kill! As you storm onward, kill! You gallant soldiers of the Red army.” – Jewish Bolshevik Ilya Ehrenburg

    Patyzanci niemieccy walczyli z takimi gwałcicielami, mordercami i kolaborantami do 1949 albo i dłużej.

    A tam u ciebie widać po staremu:

    http://www.renegadetribune.com/wp-content/uploads/2017/05/russian-car-2.jpg
  • @lorenco 18:17:35
    //Byli różni partyzanci, jednak pierwszy raz widzę określenie "niemiecki partyzant".//

    Tu masz przykład takiej niemieckiej "Inki" i jej ciekawą historię.

    http://a54.idata.over-blog.com/3/40/51/32/Officiers-SS-6/Hirsch-Ilse.jpg
    http://de.metapedia.org/wiki/Hirsch,_Ilse

    We wszystkich strefach okupacyjnych stosowano wobec tych dzieciaków prawo wojny, oraz odpowiedzialność zbiorową. Za każdego zabitego francuskiego, amerykańskiego żandarma czy zatrutego ruskiego sołdata zabijano dziesiątki czy nawet setki zakładników albo jeńców wojennych. W odwecie bombardowano miejscowości, podobnie jak to robili i robią teraz Amerykanie czy Rosjanie w Iraku czy Syrii. Tu film.
    https://www.youtube.com/watch?v=uoCRgG_ay8w
  • @Arjanek 05:49:36
    Rzeczywista polityka eksterminacji nastąpiła dopiero po wojnie.

    https://i.ytimg.com/vi/dcbp1uB8Qmc/maxresdefault.jpg

    https://www.youtube.com/watch?v=hbp61fOVFaE
  • @Arjanek 06:05:48
    Jeszcze jedno ciekawe ujęcie.

    http://imgur.com/sVSc8eV
  • @Arjanek 06:10:49
    //17 grudnia 1944 r. członkowie 1 Dywizji Pancernej SS "Leibstandarte SS Adolf Hitler" zamordowali 84 jeńców. To wydarzenie, znane jako masakra w Malmedy, doprowadziło do wielu aktów zemsty,//

    A jak było naprawdę.

    //Około 120 żołnierzy zostało rozbrojonych i ustawionych w otwartym polu w pobliżu skrzyżowania dróg, do pilnowania grupy pozostawiono zaledwie kilkunastu niedoświadczonych wartowników[1]. W niejasnych okolicznościach celowniczy czołgu Panzerkampfwagen IV o numerze 731, rumuński volksdeutsch, SS-Rottenführer Georg Fleps[2], wychylił się z wieży przejeżdżającego czołgu i otworzył ogień z pistoletu do Amerykanów. Jeńcy rzucili się wówczas do ucieczki i zaczęli szarpać z wartownikami, a wówczas żołnierze „Kampfgruppe Peiper”, przejeżdżający drogą i niezorientowani w sytuacji, otworzyli do nich ogień. Część Amerykanów zdołała uciec do lasu: od 43 do 56 z nich dotarło do linii alianckich, niektórzy z pomocą ludności belgijskiej. Niemcy ruszyli w pościg za uciekinierami. Kilku z nich ukryło się w kawiarni. Budynek został podpalony przez niemieckich żołnierzy w celu zmuszenia żołnierzy do ucieczki. Po opuszczeniu budynku Niemcy zastrzelili wszystkich, którym udało się tam ukryć[3].

    Nie jest znana dokładna liczba zabitych – Niemcy podali liczbę 20 zabitych, belgijscy cywile – 30–35, Amerykanie zaś – 84[4]. Odnaleziono łącznie 86 ciał na miejscu masakry i w pobliżu: 74 znalezione 14–15 stycznia 1945 (do tej pory teren ten stanowił ziemię niczyją) oraz 12 kolejnych znajdywane w ciągu następnych tygodni, jednakże Amerykanie podliczyli jako ofiary jeńców zmarłych z ran i odmrożeń w szpitalach[5].

    Pierwsi jeńcy zostali odnalezieni przez amerykańskie patrole 291 Inżynieryjnego Batalionu Bojowego już dwie godziny po masakrze. Wieczorem tego samego dnia członkowie wywiadu VIII Korpusu poinstruowali pierwszych 21 ocalałych jeńców, jakie mają złożyć zeznania. Spreparowane relacje miały bowiem dowieść, że Niemcy z rozmysłem dokonali mordu na amerykańskich jeńcach, a następne ograbili ich zwłoki[1]. Tymczasem w styczniu 1945 okazało się, że przy jeńcach nadal znajdują się przedmioty osobiste, zaś większość ciał ma rany postrzałowe klatki piersiowej i nóg, typowe dla ofiar ucieczek, bądź walki[6].//
  • @Arjanek 05:49:36
    W tej Twojej pełnej eufori do nazizmu i hitleryzmu, w tej chwalebnej postawie bohaterskich działań partyzantów niemieckich, jeszcze dziś publicznie ,na łamach tego forum, powinieneś sobie zastrzec prawa autorskie do tego sformułowania.
    A i uzupełnienie wikipedii byłoby wskazane.
  • @Arjanek 06:05:48
    Z perspektywy czasu, ocena może być jedna. To był wielki błąd amerykanów. Wielki , niewybaczalny błąd, Takie kanalie nie powinny tam się znaleźć.
    Ich miejscem pobytu powinno być to Auschwitz i wylot przez komin.
    A od czasu zakończenia wojny , ten kraj (na wzór Drezna) powinien być bombardowany profilaktycznie raz na 10 lat.Byle tylko ze skutkiem i efektem jak w tamtym czasie w Dreźnie.
  • @Arjanek 05:49:36
    Ta na zdjęciu to jak nic Aryjka pochodzenia .....
    żydowskiego
  • @Arjanek 06:20:10
    Biedne te partyzanty niemieckie.Ale jakoś mi ich nie szkoda.
    przykro mi

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY